Wyszukiwarka Rozkłądy jazdzy Wydarzenia Katalog Dołącz do nas Kontakt

Ada gada: Pięć złotych, czyli znajomości zawarte w skutek zabawnego splotu wydarzeń

sobota, 07 lutego 2015 19:36 Napisała 
Ada Matusewiczówna Ada Matusewiczówna

Osielsko nie jest duże. Często wielkość naszej gminy bywa pomocna: wszędzie jest raczej blisko. Łatwo jest też znajdować ludzi.

 

W zeszłym roku, po zakończonej Wigilii klasowej, czekałam na busa, by wrócić do domu. Jeden ze stojących obok mnie chłopaków nie miał pieniędzy na opłacenie przejazdu. Pożyczyłam mu pięć zł. Zapytał, czy chodzę do kościoła, a jeśli tak to na którą godzinę najczęściej. Odparłam, że zwykle chodzę na 13:00. Obiecał, że mnie znajdzie i odda pożyczoną kwotę. Pożegnaliśmy się i każde z nasz poszło do swojego domu, by móc wreszcie zacząć święta. 

 

Zupełnie zapomniałam o udzielonej pożyczce. Jednak z początkiem stycznia spotkała mnie miła niespodzianka: gdy wychodziłam z kościoła, podbiegł do mnie tamten chłopak. Jeszcze raz podziękował za pomoc i oddał mi pieniądze. Tamtego dnia nie mogłam przestać się uśmiechać – specjalnie zadał sobie trud, by mnie znaleźć i zwrócić w sumie niewielką kwotę.

 

Chyba takie właśnie drobne gesty pomagają nam na co dzień. Miło jest odkryć, że wśród wszystkich ważnych spraw, znajdują się sprawki niezwykłe, choć z pozoru nieważne. 

 

Nasza wieś przez swój rozmiar powoduje, że zawiązują się różnego rodzaju znajomości. Mam przyjaciół, których znam jeszcze z podstawówki. Znajomych, których mijam na ulicy i nierzadko spotykam w busie. Są też ludzie znani z kościoła, czy osoby, widywane w sklepie. 

 

Każdy z nas ma takie znajomości. Zawarte przypadkiem, niekiedy w skutek zabawnego splotu wydarzeń. Gdyby w naszej gminie przeprowadzić badanie „Dziewięć osób” to pewnie okazałoby się, że każdy zna kogoś, kto z kolei jest znajomym kogoś innego. W końcu dotarlibyśmy do osoby, która zna od strony prywatnej np. pana wójta.

 

Takie „łańcuszki” znajomości są potrzebne. Nigdy nie wiemy, kiedy będzie nam potrzebny czyjś uśmiech. Niewykluczone, że idąc ulicą po ciężkim dniu, ktoś powie nam „cześć” i się uśmiechnie. A to od razu nam polepszy humor.

 

Z twarzy wszystkich, znanych mi w Osielsku osób, mogłabym ułożyć jeden duży obraz. Najlepszym tytułem dla takiego zbioru zdjęć byłoby słowo „dom”. Bo „dom” tworzą nie tylko nasi najbliżsi, ale też ci, którzy w jakiś sposób łączą się z miejscem, w którym czujemy się szczęśliwi.

 

Pięknym jest dla mnie poznawanie nowych osób. Każdy człowiek wnosi w moje życie coś nowego, zostawia ślad w mojej pamięci. Ludzie, mieszkający w Osielsku, są w mojej głowie oznaczeni „plakietką” z napisem: „To jest ktoś z domu”. 

 

Nie ulega wątpliwości – Osielsko to mój dom, od blisko 14 lat. Zostanie nim na zawsze.

 

„Koledze od pięciu złotych” dziękuję jeszcze raz za oddanie pieniędzy. Mam nadzieję, że znowu na siebie wpadniemy, czekając na busa.

 

Ada gada: Pięć złotych, czyli znajomości zawarte w skutek zabawnego splotu wydarzeń - 4.0 out of 5 based on 4 votes
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Ada Matusewiczówna

Mieszka w Osielsku, uczy się w drugiej klasie liceum. W wolnym czasie obserwatorka i pożeraczka książek. Trochę czarownica, posiadająca dwa koty, komplet rodziców i starszą siostrę. A także ulubiony kapelusz i worek marzeń do spełnienia.

Aby udoskonalić nasz serwis korzystamy z cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody wyłącz tę opcję w swojej przeglądarce lub opuść nasz serwis